Rozdział 6 - Jestem Kobietą WYPOCZĘTĄ !
– czyli na piękny i twórczy sen!
Wskazówki: Sen jest
lekarstwem na wszelkie zło. Pomaga kiedy choruje nasze ciało i umysł. Daje
wytchnienie i odpoczynek naszym działaniom oraz zmęczonym myślom, które naładowane są negatywnym poglądem na to co nas otacza. Kiedy śpimy nasze ciało
odpoczywa, a energia jest wykorzystywana w mniejszym stopniu. Wtedy nasza
podświadomość ma czas na uporządkowanie wszelkich informacji jakie przekazuje jej nasza świadomość. Dlatego tak skuteczne jest medytowanie przed zaśnięciem i
zaraz po przebudzeniu. To właśnie wtedy rejestrujemy najwięcej i jesteśmy w
stanie zaprogramować się na pozytywne działania.
! Relax czyni mistrza
!
Jak zdobyć ukojenie, gdy
za oknem panuje chaos?
Przemawiaj do siebie
jakbyś chciała uspokoić swoją przyjaciółkę. Powiedz stanowczo – „stop” i
wyobraź sobie drzwi, które zamykasz zostawiając całe zło świata = światu…
Odgrodź się od ludzi,
maili i telefonów. A kiedy już się upewnisz, że jesteś sama, porozmawiaj ze
sobą i z Bogiem. Te dwie osoby (Ty i Bóg) są ci najbliższe i nie musisz przed
nimi udawać kogoś kim nie jesteś. Wręcz przeciwnie, możesz swobodnie otworzyć
się i powiedzieć wszystko co ci ślina na język przyniesie. Nie
chowaj myśli i pragnień. Gdy wyzwoliwszy z siebie i wypowiesz na głos słowa
zaprzątając Ci głowę poczujesz się lepiej. W ten sposób robisz pierwszy krok do
medytacji i porządkowania swojego wnętrza.
I właśnie o tym będzie
dzisiejszy rozdział. Czyli jak wydobywać z siebie prawdę i dbać o higienę
umysłu.
Co z tym snem? A właśnie,
jak już wcześniej wspomniałam błogi stan przed zaśnięciem i za raz po
przebudzeniu jest najlepszym momentem na wprowadzanie mantry. Manta to ułożona
treść słów, które najlepiej wypowiadać kilka razy dziennie. Mantra ma na celu
uspokajać i dawać równowagę pomiędzy światem zewnętrznym, a wewnętrznym
kierowanym przez podświadomość.
Aby osiągnąć najlepszy
rezultat, zwłaszcza na początku stosowania mantr, najlepiej jest stosować ja
przed zaśnięciem i tuż po przebudzeniu. Wtedy właśnie koduje się nasza
podświadomość. Najlepiej jest wyrobić w sobie nawyk powtarzania mantr, gdy
czujesz się senna. "ZAPAL" w sobie lampkę, która poinformuję, aby
przekazać kilka cennych wskazówek do twojego ja – czyli podświadomości. Ja tak
właśnie robiłam i odkryłam, że po niedługim czasie gdy zaczynałam być znużona w
moich myślach pojawiały się obrazy i hasła „jesteś kobietą sukcesu”, „jesteś
kobietą odważną”, „jesteś kobietą kochaną” i faktycznie z dnia na dzień czułam
się lepiej i obserwowałam poprawę w jakości mojego życia.
Uwierz mi lub nie, ale
Moje Życie to wygrana na loterii. Przyznaje, że nie było łatwo. Wielokrotnie
towarzyszyło uczucie klęski, załamania i strachu. Nie raz już umierałam, ale
nie umarłam. Dziękuje Bogu, moim bliskim i samej sobie za to, ze żyję
Z wraka człowieka –
zagubionego, zastraszonego i bezbronnego, zmieniłam się w piękna, zdrowa i
szczęśliwą kobietę sukcesu. Jest mi dobrze!
Pamiętam, że Gdy byłam
kobietą zagubioną, bezradną i smutną ciągle towarzyszyły mi uczucia, których
obecność truła i pogłębiała ból. Stan ten był permanentny. Czasem tylko dawał o
sobie zapomnieć dzięki bodźcom zewnętrznym. Otaczałam się towarzystwem ludzi
wypełniając swój kalendarz po brzegi spotkaniami, imprezami i alkoholem. Byłam
więźniem własnego umysłu. Moja podświadomość była tak naprawdę zaprogramowana
na samozagładę. Stałam się łatwym narzędziem manipulacji. Każda opinia stawała
się wyrocznią i głęboko zapadała w mojej pamięci. Ciągle nie miałam siły.
Odżywiałam się niewłaściwie. Brakowało mi energii. Bałam się samej siebie bo
nie panowałam nad swoimi emocjami. Nie lubiłam siebie dlatego nie chciałam ze
sobą spędzać czasu. Stałam się wrogiem dla własnego „ja”.
Czemu tak się stało od
czego się zaczęło? Nie wiedziałam i wiedzieć nie chciałam, bardziej szukałam
pretensji u innych. Czułam się ofiarą, którą oszukało - życie.
Z obecnej perspektywy
takie myślenie wydaje mi się głupie, infantylne i samolubne. Zaprzeczałam samej
sobie. Nie słuchałam swoich potrzeb i nie robiłam nic konstruktywnego by cokolwiek zmienić. Aby podnieść się i po prostu zacząć działać. Bo właśnie tak
to wygląda. Upadłaś? Wstawaj! Nie myśl, nie obwiniaj i nie szukaj lamentu.
Wstawaj. Zawsze wstawaj. Płacz, ale nie marnuj czasu, a wszystko będzie
dobrze. Idąc w zaparte do swojego celu = osiągniesz go ZAWSZE.
To takie niedorzeczne, że
chcemy mieć wszystko , a nie umiemy dawać, nawet sobie samemu tego co nam
naprawdę potrzeba.
Kiedy zaczęłam „wyciągać”
do siebie samej rękę, okazało się, że bardzo wdzięczne korzystam z okazanej
sobie samo pomocy. Zaczęłam od czynów, nie od obietnic. Nie raz obiecywałam
sobie, że coś „muszę” zrobić, a na samą myśl o nakazie robiłam się leniwa,
niemiła i agresywna. Trułam jadem – siebie i wszystkich dookoła. A jak leżałam
taka chora od własnej głupoty, płakałam, że źle się czuję. Koło się zamykało. W
którymś momencie zdałam sobie sprawę z działania tego mechanizmu. Choć na
początku nie wiedziałam czy to się uda. Podeszłam do samo-naprawy bardzo
logicznie. Starałam się nawet narysować koło i zaznaczyć w nim swoje emocje i
działania.
Rysunek pokazał mi na
własne oczy gdzie jest problem. Później oczywiście nic sobie z niego nie
zrobiłam. Nasuwa się pytanie – to po co to wszystko? Zmieniać siebie bez zmiany
się nie da! Nie zmienimy też naszej przyszłości na lepsze jak będziemy zepsuci.
Jak się zatem w końcu ogarnąć i zacząć działać?
Metoda z której ja
skorzystałam to tzw. Plan 5 letni na podstawie naszego wcześniej
przygotowanego rysunku – wykresu.
Musimy pamiętać, że to co
robimy teraz ma wpływ na nasze życie i jego jakość w przyszłości. Jeśli teraz
borykamy się z problemami to za 5 lat one nie znikną. Nie ma czarodziejskiego
środka za pomocą którego nastąpi przebudzenie się z koszmaru.
Niestety tak to nie działa, a zły sen okaże się prawdą tylko jeszcze bardziej
bolesną rzeczywistością. Wtedy okaże się, że zmarnowaliśmy swój czas
bezpowrotnie.
Ja ze sobą rozmawiam.
Czasem na głos innym razem pozwalam swoim myślą przemawiać do mnie. Zawsze
płyną swobodnie. Towarzyszą im obrazy i kolory. Czasem je zatrzymuję i
rozwijam. Ich pozytywny wpływ wprawia mnie w dobry nastrój. Ulubione pragnienia
wypowiadam na głos. Oznajmiam sobie jasno i zdecydowanie czego pragnę.
Uśmiecham się do siebie.
Pamiętam, gdy jakiś rok
temu uczęszczałam na szkolenia miękkie na temat motywacji. Pamiętam, że
prowadząca pokazała kilka sposobów radzenia sobie ze stresem i wyjaśniła zasadę
„kotwiczenia”. Wtedy wydawało mi się to naciągane. Nie sądziłam, że
można faktycznie za pomocą np. podszczypywania się, zaprogramować pewne
doznania I przywoływać myśli. A jednak! Choć to takie banalne, nie oznacza, że złe
wręcz odwrotnie. Wszystko co proste ma najlepsze
rozwiązanie. Dlatego stałam się fanką tej zasady. To
trochę jak jakaś zabawa, ale ma przywoływać pozytywne emocje i zapamiętywać je
za pomocą lekkiego uszczypnięcia czyli właśnie kotwiczenia.
Zasada kotwiczenia: Aby
zapamiętać lub przekazać pewne skojarzenia podświadomości należy przywołać je w
myślach.
Dziś matra plus zasada
kotwiczenia!
Przywołaj w sobie
najlepsze wspomnienia kiedy byłaś z siebie dumna. Przypomnij sobie dokładnie
jak to było i jak bardzo byłaś z siebie dumna. Masz to? Jeśli tak to USZCZYPNIJ
się w rękę. Teraz kolejne zdarzenie. Postaraj się zapamiętać trzy najlepsze
momenty w twoim życiu. Za każdym razem kiedy pojawia się chwila
triumfu USZCZYPNIJ się w rękę! Teraz kiedy będziesz stosować MANTRĘ lub
będziesz miał np. Ciężki moment w ciągu dnia po prostu USZCZYPNIJ się a
pozytywne myśli same zaczną do ciebie napływać i poczujesz się lepiej.
PAMIĘTAJ,
że w naszym życiu co jakiś czas będą pojawiać się lepsze i gorsze momenty. Tego
nie da się uniknąć, ale TY możesz szybko się z nimi uporać po przez siłę
wewnętrzną, wypoczęte ciało i umysł.
MANTRA-
Jestem kobietą WYPOCZĘTĄ. Dbam o swoją siłę wewnętrzną i napełniam się
pozytywną energią. Pamiętam jak wielokrotnie w życiu potrafiłam zwyciężać.
Kiedyś, dziś i jutro, będę doskonale radziła sobie ze wszystkimi sprawami w
jakie jestem zaangażowana. Zawszę sobie poradzę, ponieważ posiadam wszystkie
potrzebne ku temu moce i siłę mojego twórczego umysłu. ZAWSZE sobie
poradzę i będę dbała, aby mój organizm miał wszystko co najlepsze. Podczas snu
regeneruję się. Dostarczam sobie potrzebnej energii. Podczas snu przychodzą do
mnie wszelkie rozwiązania moich problemów, dlatego rano budzę się wypoczęta i
WIEM jak działać i co mam robić. Za wszystko jestem bardzo wdzięczna. Wypełnia
mnie radość na kolejne dni. Dziękuję!











Komentarze
Prześlij komentarz
co sadzisz? Podziel sie swoim zdaniem: